Archiwum 11 listopada 2002


lis 11 2002 seks - dlaczego najwazniejszy...?
Komentarze: 3

Mialam dzis wieczor pojednania z moja siostra - tak mi sie przynajmniej wydaje. Przyszla do mnie do radia, kiedy ja ciezko pracowalam ;) i przyniosla pelna miche domowych frytek. Potem zamowilysmy pizze i pilysmy piwo w tej mojej przytulnej rezyserce. Troche platalam sie w moich wypowiedziach, ale czego sie nie robi... Poza tym, mialam dzis nastroj i ladnie gralam.

W miedzyczasie zglosil sie na gg Pawel, z ktorym kompletnie nie umialam sie porozumiec. Zupelnie jakbysmy gadali w roznych jezykach. Nadal nie wiem o co mu chodzilo i zapewne vice versa. Obrazil sie chyba - jutro mamy sie zobaczyc. Pawel swego czasu powiedzial mi duzo waznych rzeczy - obawiam sie, ze mogly byc zbyt wazne i zbyt lekko powiedziane. Nie jestem nawet pewna czy w nie wierze... Chyba nie... Gdyby byly prawda nie przychodziloby mu tak latwo ranienie mnie teraz... Choc - to nie jest do konca pewne. Zrzucilam go w pewnym stopniu z piedestalu - pierwsza, ktora go nie wielbi. W przewazajacej czesci to jest na pewno zrodlem tych zadraznien, ktore mnie gnebia i ktore nie pozwalaja pamietac o wspanialych chwilach spedzonych w jego towarzystwie. Dlaczego status, ktory sobie "narzucilismy" na poczatku nie byl statusem ani przez chwile? Zadne z nas nie traktowalo go powaznie. I chyba nie traktowalismy zbyt powaznie siebie nawzajem.......................... Zle.

Brakuje mi przyjaciela - a konkretnie pana M.

Mam w glowie piwo. Duzo piwa. Ale i tak za malo. Jak pozbyc sie nadmiaru ciepla? Nie za cieplo mi? Dlaczego jestem tak uzalezniona od obdarowywania? Dlaczego kocham dawac bardziej niz brac? I dlaczego chca ode mnie brac to, co chcialabym dac w tym jedynym odpowiednim momencie? Dlaczego tak wazny jest seks? Dlaczego wazniejszy ode mnie samej...?

catqueen : :